niedziela, 31 marca 2013

Wielkanoc


J 20,1-9

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. 
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

„Ujrzał i uwierzył”. Jan- człowiek wiary, w zasadzie to o nim Jezus mógłby powiedzieć „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29), bo przecież co ujrzał? W zasadzie niewiele, pusty grób, leżące płótna i chustę. Jak każdy z nas zareagowałby na widok pustego grobu, w którym jeszcze wczoraj był pochowany nasz bliski zmarły? Prawdopodobnie tak jak Maria Magdalena, mówiąc „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Jan nie ujrzał Jezusa, nie ukazał mu się anioł, a mimo to uwierzył, że On żyje. Drogi Czytelniku, życzę Ci w Święta Wielkanocne w Roku Wiary właśnie takiej wielkiej wiary, abyś dziś, gdy ujrzysz w kościele pusty grób mógł powiedzieć: „wierzę”.

sobota, 30 marca 2013

Wielka Sobota

My już wiemy, że Chrystus zmartwychwstał, ale co myśleli Ci, którzy byli świadkami Jego męki i śmierci? Ciało złożone do grobu, cisza. Dla tych, którzy chodzili z Jezusem skończyła się jakaś epoka, pewnie zastanawiali się co dalej, jak z twarzą wybrnąć z tej sytuacji? Widzieli cuda, jakie czynił Jezus, uzdrowienia, wskrzeszenia, a teraz pewnie drżeli ze strachu i lękali się o swoje życie, bo skoro Nauczyciela zabito, to z jakiej racji inaczej mieliby postąpić z uczniami? Pewnie myśleli, że to już koniec, że to wszystko, czego byli świadkami było jakimś pięknym snem. Oni jeszcze nie wiedzieli, że początek dopiero nastąpi...

piątek, 29 marca 2013

Wielki Piątek


J 18,1-19,42

Pojmanie Jezusa

E. Po wieczerzy Jezus wyszedł z uczniami swoimi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: Kogo szukacie? E. Odpowiedzieli Mu: I. Jezusa z Nazaretu. E. Rzekł do nich Jezus: Ja jestem. E. Również i Judasz, który Go zdradził, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: + Kogo szukacie? E. Oni zaś powiedzieli: T. Jezusa z Nazaretu. E. Jezus odrzekł: + Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść. E. Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś. Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: + Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?

Przed Annaszem

Zaparcie się Piotra. E. Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród.

A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec arcykapłana, podczas gdy Piotr zatrzymał się przed bramą na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. A służąca odźwierna rzekła do Piotra: I. Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka? E. On odpowiedział: I. Nie jestem. E. A ponieważ było zimno, strażnicy i słudzy rozpaliwszy ognisko stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się.

Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: + Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem. E. Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: I. Tak odpowiadasz arcykapłanowi? E. Odrzekł mu Jezus: + Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz? E. Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza.

A Szymon Piotr stał i grzał się. Powiedzieli wówczas do niego: T. Czy i ty nie jesteś jednym z Jego uczniów? E. On zaprzeczył mówiąc: I. Nie jestem. E. Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł: I. Czyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie? E. Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał.

Przed Piłatem

Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożywać Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: I. Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi? E. W odpowiedzi rzekli do niego: T. Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydaliby i osądźcie według swojego prawa. E. Odpowiedzieli mu Żydzi: T. Nam nie wolno nikogo zabić. E. Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć.

Przesłuchanie

Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a wywoławszy Jezusa rzekł do Niego: I. Czy Ty jesteś królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział: + Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? E. Piłat odparł: I. Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? E. Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. E. Piłat zatem powiedział do Niego: + A więc jesteś królem? E. Odpowiedział Jezus: Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdziwe. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. E. Rzekł do Niego Piłat: I. Cóż to jest prawda? E. To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: I. Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego więźnia. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił króla żydowskiego? E. Oni zaś powtórnie zawołali: T. Nie Tego, lecz Barabasza! E. A Barabasz był zbrodniarzem.

„Oto człowiek”

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: T. Witaj, królu żydowski! E. I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: I. Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. E. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: I. Oto człowiek. E. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: T. Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! E. Rzekł do nich Piłat: I. Weźcie Go i sami ukrzyżujcie Ja bowiem nie znajduję w Nim winy. E. Odpowiedzieli mu Żydzi: T. My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym.

E. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: I. Skąd Ty jesteś? E. Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: I. Nie będziesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? E. Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie. E. Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: T. Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi.

Wyrok

E. Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Litostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień, przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: I. Oto król wasz! A oni krzyczeli: T. Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! E. Piłat rzekł do nich: I. Czyż króla waszego mam ukrzyżować? E. Odpowiedzieli arcykapłani: T. Poza Cezarem nie mamy króla. E. Wtedy wydał im Jezusa, aby Go ukrzyżowano.

Ukrzyżowanie

Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, król żydowski. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: T. Nie pisz: Król żydowski, ale że On powiedział: Jestem królem żydowskim. E. Odparł Piłat: I. Com napisał, napisałem.

E. Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą. T. + Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. E. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie moje szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.

Ostatnie słowa

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: + Niewiasto, oto syn twój. E. Następnie rzekł do ucznia: + Oto matka twoja. E. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Śmierć Jezusa

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: + Pragnę. E. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: + Wykonało się!. I skłoniwszy głowę wyzionął ducha. Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Przebicie serca

Był to dzień Przygotowania; aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz kiedy podeszli i do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kości Jego nie będą łamane. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebodli.

Złożenie do grobu

Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc ze względu na żydowski dzień Przygotowania złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. 

Umarł. W zasadzie nie wiadomo dlaczego, nic złego nie zrobił. Owszem, chodził, nauczał, przemawiał, ale nie wzniecił rewolucji, nie wystąpił przeciwko władzy, nie nawoływał do przemocy, nawet nikomu się nie narzucał, a tłum jakimś dziwnym trafem chciał Jego śmierci. Umarł, chociaż nawet ci, którzy Go osądzali, nie mogli niczego przeciwko Niemu znaleźć, umarł jak najgorszy przestępca. Umarł, a ci, którzy chcieli Jego śmierci myśleli, że to już koniec i problem został rozwiązany. Jak bardzo się mylili....
Dziś Jezus też jest zabijany, chociaż nie popełnił żadnego przestępstwa jest traktowany jak najgorszy łotr, jest ciągle niesprawiedliwie sądzony i ciągle słychać krzyki „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!”. Ciągle domagają się Jego śmierci i myślą, że gdy Go usuną ze świata, to będzie koniec i problem będzie rozwiązany. Jak bardzo się mylą...

czwartek, 28 marca 2013

Wielki Czwartek


J 13,1-15

Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, widząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” Jezus mu odpowiedział: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później to będziesz wiedział”. Rzekł do Niego Piotr: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał”. Odpowiedział mu Jezus: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę”. Powiedział do niego Jezus: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy”. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: „Nie wszyscy jesteście czyści”. A kiedy im umył nogi, przywdział szaty, i gdy znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie «Nauczycielem» i «Panem» i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. 

Bezinteresowna, ofiarna, pełna miłości, nieustanna służba- kwintesencja chrześcijaństwa. Mówi się, że przykład idzie z góry, właśnie do nas przyszedł: „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. Jakikolwiek komentarz jest zbędny, nie pozostaje nam nic innego jak złożyć szaty z naszych tytułów, stanowisk, osiągnięć i wysokiego mniemania o sobie, przepasać się pokorą, pochylić nad słabymi, odrzuconymi i służyć.

„Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym.” (Mk 10,43)

środa, 27 marca 2013

Wielka Środa


Mt 26,14-25 

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia ?” On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: «Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami»”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi”. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?” On zaś odpowiedział: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?” Mówi mu: „Tak jest, ty”. 

Jakie to jest dziwne, po ludzku niezrozumiałe- Jezus wie, że Judasz go zdradzi, a mimo to spożywa z nim Paschę. Siedzieć przy stole z kimś kto mnie zdradzi? Nierealne, nigdy w życiu. W zasadzie mógłbym dalej się temu dziwić, może i oburzać, gdyby nie jedna myśl- przecież Jezus też mnie zaprasza do stołu eucharystycznego, mnie- zdrajcę i grzesznika. Jakie to dziwne, po ludzku niezrozumiałe, a jednak...

wtorek, 26 marca 2013

Wielki Wtorek


J 13,21-33.36-38

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego, ten, którego Jezus miłował, spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: „Kto to jest? O kim mówi?” Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: „Panie, kto to jest?” Jezus odpowiedział: „To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu”. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej”. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: „Zakup, czego nam potrzeba na święta”, albo żeby dał coś ubogim. On zaś po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”. Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?” Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”. Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. 

Kim jestem? Czytając dzisiejszy fragment Ewangelii muszę powiedzieć, że mieszanką Piotra i Judasza. Z jednej strony za trzydzieści srebrników potrafię sprzedać Jezusa, z drugiej po buńczucznych zapowiedziach o wierności i trwaniu przy Nim i tak się go wypieram. Piotr przynajmniej powiedział: „Życie moje oddam za Ciebie”, a ja? Hmmm... no właśnie.
Czy też masz takie odczucia, drogi Czytelniku?

poniedziałek, 25 marca 2013

Wielki Poniedziałek


J 12,1-11 

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który Go miał wydać: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: „Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie”. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.  

„Po co ten blichtr, przepych, najlepiej sprzedać kościoły i ich wyposażenie, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć dla biednych”- często można usłyszeć takie albo podobne zdanie.  Pewnie wielu zastanawia się, czy nie byłoby to słuszne postępowanie, ale może zamiast od razu brać się za sprzedaż czegokolwiek, zadać sobie parę pytań: „Czy i jak ja pomagam potrzebującym? Jak wygląda sprawa z moją jałmużną postną?”. A co z wystrojem kościołów, z tymi wszystkim kościelnym „bogactawmi”? Pozwól, drogi Czytelniku, że odpowiem na to nieco humorystycznie- nie kupuj swojej żonie złotego pierścionka, wystarczy taki plastikowy za 1,99 zł, a resztę rozdaj ubogim, nie kupuj mężowi eleganckiej koszuli w prezencie, wystarczy skromny t-shirt za 2,99, a resztę rozdaj ubogim, sprzedaj ulubione zabawki Twojego dziecka, a uzyskane pieniądze rozdaj ubogim. Brzmi to wszystko absurdalnie, prawda? Przecież każdy z nas wie, że jeśli kocham, to chcę obdarować kochaną osobę tym, co najlepsze, więc dlaczego nie obdarować Boga pięknym wystrojem kościoła, świeżymi kwiatami, pięknymi naczyniami liturgicznymi (oczywiście wszystko w granicach rozsądku)? „Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie”- nie zapominając o potrzebujących, korzystajmy z tego, że mamy Jezusa (obecnego w kościele w Najświętszym Sakramencie) i dbajmy o Niego oraz Jego otoczenie.

niedziela, 24 marca 2013

Niedziela Palmowa


Łk 23,1-49

Jezus przed Piłatem
E. Starsi ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie powstali i poprowadzili Jezusa przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: T. Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza - Króla. E. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: I. Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. E. Lecz oni nastawali i mówili: T. Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. E. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem
Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem
Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: I. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod, bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

Jezus odrzucony przez swój naród
E. A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: T. Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza. E. Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: T. Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go. E. Zapytał ich po raz trzeci: I. Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. E. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Droga krzyżowa
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: + Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? E. Prowadzono też dwóch innych, złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Ukrzyżowanie
Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: + Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. E. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

Wyszydzenie na krzyżu
A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wielkiej Rady drwiąco mówili: T. Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. E. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: T. Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. E. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest król żydowski.

Dobry łotr
Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu:
I. Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. E. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: I. Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. E. I dodał: I. Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. E. Jezus mu odpowiedział: + Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.

Śmierć Jezusa
E. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: + Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. E. Po tych słowach wyzionął ducha. Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po śmierci Jezusa
Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: T. Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. E. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu. 

„Wszyscy Jego znajomi stali z daleka”- a gdzie ja stałbym, gdybym żył w tamtych czasach? To chyba nieistotne, bo żyję dziś, w XXI wieku. Pytanie jest inne- „gdzie dziś stoję?”. Czy pod Krzyżem, czy uciekłem gdzieś daleko i nie przyznaję się do Jezusa?

sobota, 23 marca 2013

XXXIV dzień Wielkiego Postu

J 11,45-57 

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Najwyższą Radę i rzekli: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród”. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. 
Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?” Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać. 

Dlaczego dziś tak walczy się z chrześcijaństwem? Dlaczego tak wiele jest nienawiści do Jezusa, do Kościoła, szczególnie ze strony tych, którzy nie mają z Nimi wiele wspólnego? Dlaczego tak wielu atakuje Jezusa, który przecież w ich mniemaniu dawno temu żył i umarł? Nikt przecież nie atakuje historycznych postaci, owszem, poddawane są one ocenie, czasem niesprawiedliwej, ale w tych atakach i ocenach nie ma takiej nienawiści jak w stosunku do Jezusa. Może w takim razie niektórym przeszkadza sama nauka Jezusa, a nie jego osoba? Wątpliwe, ona nie przetrwałaby nawet miesiąca będąc pod tak silnym ostrzałem, zresztą sam Gamaliel powiedział: „Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem” (Dz 5, 38-39). Jak widać ta „myśl i sprawa” nie rozpadły się przez tyle lat, wniosek- pochodzą od Boga, a więc Jezus żyje. I to tłumaczyłoby, dlaczego jest tak zaciekle atakowany. Dziś również wielu mogłoby powiedzieć: "Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród”. Nie mogą zostawić Jezusa w spokoju, muszą Go zniszczyć, bo inaczej runie ich świat, ich bożki, ich świętości, stracą wyznawców swoich filozofii i pseudoreligii. Drogi Czytelniku, pewnie widziałeś znaki czynione przez Jezusa, doświadczyłeś Jego obecności w swoim życiu, albo przynajmniej słyszałeś świadectwo kogoś, kogo takie rzeczy spotkały. Teraz czas, byś odpowiedział na pytanie: „Cóż ja robię wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków?”. Wierzę w Niego, czy może atakuję, żeby nie runął mój grzeszny świat?

piątek, 22 marca 2013

XXXIII dzień Wielkiego Postu


J 10,31-42 

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: „Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować ?” Odpowiedzieli Mu Żydzi: „Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga”. Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: «Ja rzekłem: Bogami jesteście?» Jeżeli Pismo nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże — a Pisma nie można odrzucić - to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: «Bluźnisz», dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu”. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło. 

Atmosfera gęstnieje, coś złego wisi w powietrzu, rośnie agresja, wrogość, zaczynają puszczać hamulce, lada moment jakiś kamień trafi w Jezusa, a może stanie się coś gorszego- to nie opis ewangelicznej sceny, to opis konsekwencji mojego grzechu.

czwartek, 21 marca 2013

XXXII dzień Wielkiego Postu


J 8,51-59 

Jezus powiedział do Żydów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Rzekli do Niego Żydzi: „Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy, a Ty mówisz: «Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wiek». Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz?” Odpowiedział Jezus: „Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: «Jest naszym Bogiem», ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale Ja Go znam i słowo Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień, ujrzał go i ucieszył się”. Na to rzekli do Niego Żydzi: „Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem”. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.  

„Kim Ty siebie czynisz?”- to pytanie Żydzi zadali Jezusowi. Drogi Czytelniku, proponuję, abyś dziś zadał to pytanie samemu sobie: „Kim ja siebie czynię?”. 

środa, 20 marca 2013

XXXI dzień Wielkiego Postu


J 8,31-42 

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Odpowiedzieli Mu: „Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: «Wolni będziecie?»” Odpowiedział im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca”. W odpowiedzi rzekli do Niego: „Ojcem naszym jest Abraham”. Rzekł do nich Jezus: „Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego”. Rzekli do Niego: „Myśmy się nie narodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga”. Rzekł do nich Jezus: „Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał”.  

Wolność... poczuć się wolnym choć raz. Chyba każdy tęskni za wolnością, szuka jej dookoła siebie. Niektórzy latają samolotem, szybowcem, skaczą na spadochronie i mówią, że czuli się wtedy wolni, ale ta chwila jest krótka, a lądowanie bywa bolesne. Szukamy wolności w używkach, rozrywce, sporcie i kiedy już wydaje się nam, że ją znaleźliśmy, to następuje lądowanie. I zawsze na lotnisku czeka na nas komitet powitalny- nasze grzechy, zniewolenia, zranienia, kompania reprezentacyjna naszych kłamstw. Marnujemy tyle czasu i pieniędzy na poszukiwanie wolności, a ona jest tak blisko, zupełnie za darmo. „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”- to zaproszenie Jezusa jest do dziś aktualne i to naprawdę działa. Spowiedź- stanięcie w prawdzie przed sobą i Bogiem, czasem prawda jest bolesna, grzechy paskudne, a mimo to po otrzymaniu rozgrzeszenia jest poczucie wolności, jakiego nigdzie indziej nie można zaznać. To chyba wystarczająca reklama.

wtorek, 19 marca 2013

XXX dzień Wielkiego Postu


Mt 1,16.18-21.24a

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański. 

Święty Józef- to jest ktoś. Był człowiekiem prawym, można więc założyć, że w swoim środowisku miał dobrą opinię, szanowano go, a mimo to posłusznie spełnił polecenie Boga. Z pewnością dla innych jego prawość i dobra opinia rozleciały się wtedy jak domek z kart, ale w oczach Boga stał się wielki. A jak wygląda to dziś? Jest człowiek- ma opinię osoby prawej, zdolnej, nowoczesnej, ale przychodzi moment, gdy Bóg wzywa by do Niego wrócić, by nie kraść, nie oszukiwać, pójść pod prąd. Wtedy zaczynają się schody, następuje natychmiastowe odrzucenie przez środowisko, często wyśmianie, wyszydzenie. Paradoskalnie chyba mężczyznom jest trudniej. O kobiecie powiedzą, że zwariowała, że jest dewotką. A mężczyna? Mężczyzna wierzący, posłuszny Bogu? To nie mężczyzna. Czy na pewno? Prawdziwy mężczyzna nie lawiruje między dobrej a złem, nie jest lalusiem, który przegląda się w lustrze tego świata. Prawdziwy mężczyzna podejmuje męskie decyzje, prawdziwy twardziel nie ogląda się na innych, prawdziwy mężczyzna- święty Józef.

poniedziałek, 18 marca 2013

XXIX dzień Wielkiego Postu


J 8,12-20 

Jezus przemówił do faryzeuszów tymi słowami: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. Rzekli do Niego faryzeusze: „Ty sam o sobie wydajesz świadectwo. Świadectwo Twoje nie jest prawdziwe”. W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: „Nawet jeżeli Ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie, ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. Wy wydajecie sąd według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał”. Na to Mu powiedzieli: „Gdzie jest Twój Ojciec?” Jezus odpowiedział: „Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego”. Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy uczył w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła. 

Patrząc na kulę ziemską z kosmosu można nocą dostrzec wiele rozświetlonych części świata, czasem są to tylko punkciki, a czasem duże plamy światła. Mrok dla współczesnego człowieka nie stanowi już problemu, może być jasno prawie jak za dnia i z każdym rokiem kula ziemska jest coraz bardziej rozświetlona. Mamy światło, internet, zaawansowaną technikę na każdym kroku, a jednocześnie coraz trudniej nam żyć, podejmować decyzje, nie wiemy dokąd zmierzamy. Brakuje nam właśnie „światła życia”. „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności”. Idąc za Jezusem, nie będziesz chodził w ciemności. To oczywiście nie gwarantuje bezproblemowego i spokojnego przejścia przez życie, bo i na oświetlonej drodze człowiek może się potknąć albo zasłabnąć, ale przynajmniej wiadomo w jakim kierunku iść i zawsze jest Ktoś, kto go podniesie. „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką” (Iz 9,1). Widzisz?

niedziela, 17 marca 2013

Piąta Niedziela Wielkiego Postu


J 8,1-11

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: ”Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: ”Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: ”Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A ona odrzekła: ”Nikt, Panie!”. Rzekł do niej Jezus: ”I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz”. 

Co ma wspólnego dobry łotr, który umierał na krzyżu obok Jezusa, z kobietą, o której mówi dzisiejsza Ewangelia? Pozornie nic, w rzeczywistości bardzo wiele. I on i ona byli już przegrani- jego czekała haniebna śmierć na krzyżu, ją ukamienowanie z piętnem hańby. I on i ona w ostatnim momencie spotkali Jezusa. To były krótkie spotkania, ale za to jakie! On dzięki temu poszedł do raju, a ona- po raz pierwszy poczuła, że nikt jej nie potępia, nie piętnuje, być może po raz pierwszy odzyskała godność.
Drogi Czytelniku, może już jesteś na granicy jak łotr i ta kobieta, może już wszyscy Cię przekreślili, może jesteś na samym dnie. Ale wiedz jedno- nawet na sam dnie czeka na Ciebie Bóg. Nie po to, żeby Cię potępić, ale podnieść.

sobota, 16 marca 2013

XXVIII dzień Wielkiego Postu


J 7,40-53 

Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: „Ten prawdziwie jest prorokiem”. Inni mówili: „To jest Mesjasz”. Jeszcze inni mówili: „Czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?” I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do kapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: „Czemuście Go nie pojmali?” Strażnicy odpowiedzieli: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek przemawia”.  Odpowiedzieli im faryzeusze: „Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty”. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni ?” Odpowiedzieli mu: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”. I rozeszli się każdy do swego domu. 

„Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek przemawia”. „Przemawiał, przemawiał, i to znacznie lepiej”- tak mógłby powiedzieć współczesny człowiek. Politycy, spece od reklamy, ludzie trudniący się zawodowo manipulowaniem innych z pewnością przemawiają lepiej, bo współcześniej, bo można ich zrozumieć, bo trafiają w czuły punkt. Jednak ich słowo jest puste, nic nie wnosi, co najwyżej powoduje chwilowy impuls, aby coś zrobić, gdzieś pójść albo coś kupić. Tymczasem Słowo Jezusa przemienia miliony, nie na chwilę, a na zawsze i mimo zmieniającej się ziemskiej rzeczywistości jest wciąż aktualne, wciąż zmienia świat. Proponuję Ci, Drogi Czytelniku, abyś ten sobotni dzień spędził ze Słowem Jezusa i zobaczył, że Ono nie jest kierowane do docelowej grupy konsumentów, ale jest kierowane specjalnie do Ciebie.

piątek, 15 marca 2013

Habemus Papam- pesymistycznie ku przestrodze


Od dnia wyboru nowego papieża poświęciłem kilka chwil na obejrzenie wszelkiej maści programów informacyjnych na różnorakich kanałach telewizyjnych, gdzie podawano sporo wiadomości o papieżu Franciszku. Głównie jednak kręciły się one wokół tego, że papież pojechał z kardynałami autobusem a nie osobno limuzyną, że był skromnie ubrany, że być może wybierze się pociągiem II klasy do Asyżu, że w ogóle jest skromny itp. Oczywiście są to niezwykle ważne gesty, szczególnie we współczesnym świecie, który bardziej przywiązuje wagę do czynów (szczególnie efektownych) niż do słów. Boję się jednak jednego- żebyśmy nie spłycili papieża, nie sprowadzili go do poziomu miłego, skromnego, starszego pana, który od czasu do czasu postępuje niekonwencjonalnie. Może brzmi to pesymistycznie, ale zagrożenie jest bardzo realne. Jan Paweł II też wielu pozytywnie zaskakiwał, wprawiał w zachwyt. Był papieżem z ludzką twarzą, odbył mnóstwo podróży, miał świetny kontakt z ludźmi, ale... co pamiętamy z jego nauczania? Czy nasze społeczeństwo stało się po jego pontyfikacie lepsze? Odpowiedź pozostawiam otwartą.
Nie życzę papieżowi Franciszkowi tego, aby spłycano jego osobę, niestety taka panuje tendencja w wielu współczesnych mediach masowych. Przykład? Proszę bardzo- dziś w ten sposób potraktowano św. Franciszka. Czego dowiedziałem się dziś o św. Franciszku z telewizji? Miłośnik zwierząt, rozmawiał z nimi, ekolog, coś tam było o odbudowie kościoła św. Damiana, potem św. Franciszek zreflektował się, że tu chodzi o Kościół jako całość. Na czym polegała ta odbudowa? Niestety, z telewizji nie dowiedziałem się tego. Mówiąc krótko- średniowieczny protoplasta ekologów, wierzący (ale kto nie wierzył w „ciemnych” czasach średniowiecza).
Po tych pesymistycznych słowach czas teraz na coś bardziej optymistycznego. Lepiej odpuścić sobie słuchanie dziennikarzy i wszelkiego rodzaju „ekspertów”, poświęcając ten czas na modlitwę za nowego papieża, słuchanie jego słów, lekturę przyszłych encyklik. Tak naprawdę chodzi o to, że nie mamy zachwycać się papieżem Franciszkiem, ale mamy słuchać jego słów i naśladować jego postępowanie, aby zachwycić się Chrystusem.

XVII dzień Wielkiego Postu


J 7,1-2.10.25-30 

Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: „Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”. A Jezus ucząc w świątyni zawołał tymi słowami: „I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest tylko Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał”. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła. 

„Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”. O Jezusie wiemy wiele, nawet małe dziecko jest w stanie powiedzieć, że żył On na tym świecie, czynił cuda, został ukrzyżowany, a potem zmartwychwstał. Czy jednak przypadkiem nie czekamy na jakiegoś innego zbawcę? Czy nie liczymy, że objawi się ktoś, kto zmieni całkowicie świat, kto rozwiąże wszystkie problemy trapiące naszą cywilizację? Tymczasem tym kimś jest Jezus, ale dlaczego wciąż w nas tyle wątpliwości? „I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem”- czy na pewno znamy Jezusa i wiemy skąd jest? Chyba nie ma osoby, która mogłaby bez wahania odpowiedzieć twierdząco na to pytanie. Na szczęście Jezus zostawił nam Słowo, dzięki którego możemy Go poznać. Korzystajmy z tego!

czwartek, 14 marca 2013

XXVI dzień Wielkiego Postu


J 5,31-47 

Jezus powiedział do Żydów: „Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli?” 

Często mówi się o wielkich malarzach, rzeźbiarzach, pisarzach i poetach, że byli lub nadal są genialni, że mają wręcz w sobie jakąś cząstkę boskości. Dziś można znaleźć wielu ubóstwianych ludzie, znanych głównie z tego, że są znani. Wprawdzie z reguły szybko znikają z ust wszystkich, ale gdy są na szczycie, dzieją się rzeczy niebywałe, wystarczy przyjrzeć się tłumom fanów szalejących na koncertach gwiazd. „Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli”. I przyjmujemy. Niektórzy wręcz widzą tych sławnych ludzi jako prezydentów, królów, bogów. Dlaczego tak się dzieje, że z dnia na dzień ktoś staje się sławny? Na pewno jest to element zachowań stadnych, ale przede wszystkim jest to potężna siła mediów, które kreują współczesnych idoli. A Jezus? Przyszedł w imieniu Ojca, a my Go nie przyjęliśmy. Dlaczego? Z wielu powodów, jednym z nich jest to, że nie stoją za nim agencje reklamowe, agenci, potentaci medialni, wielki biznes i jeszcze większe pieniądze. Prawda jest jednak taka, że On ich nie potrzebuje. On potrzebuje tylko Ciebie, Drogi Czytelniku. Ty musisz być Jego agentem, Jego rzecznikiem. Tak naprawdę wiele nie musisz robić, po prostu odbijaj Jego chwałę, „która pochodzi od samego Boga”.

środa, 13 marca 2013

XXV dzień Wielkiego Postu


J 5,17-30 

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachował szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny, na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał”. 

Już na kartach Ewangelii widać jak kwestionowano boskość Jezusa, dziś ma to miejsce chyba jeszcze częściej. Uważa się Go za proroka, założyciela religii, filozofowa, ale nie za Boga. A przecież niejednokrotnie w Ewangelii widzimy dowody boskości Jezusa, chociażby w czasie Jego chrztu czy też przemienienia na górze Tabor,  kiedy to sam Ojciec zaświadcza, że Jezus jest Jego Synem. 
Nie tylko w Wielkim Poście, ale tak naprawdę codziennie trzeba sobie stawiać pytanie, które Jezus zadał swoim uczniom: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mk 8, 29). To jest fundamentalne pytanie dla Twojej i mojej wiary.

wtorek, 12 marca 2013

XXIV dzień Wielkiego Postu


J 5,1-3a.5-16 

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się Sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: „Czy chcesz stać się zdrowym?” Odpowiedział Mu chory: „Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną”. Rzekł do niego Jezus: „Wstań, weź swoje łoże i chodź”. Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: „Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża”. On im odpowiedział: „Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź”. Pytali go więc: „Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?” Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzeki do niego: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat. 

Trzydzieści osiem lat czekania, leżenia koło Sadzawki Owczej, trzydzieści osiem lat niemocy, bo może i wyzdrowiałby ten człowiek, ale nawet nie był w stanie dojść do wody, znikąd pomocy. Ile jest w naszym życiu takiego czekania? Ile lat życia w niemocy, w poczuciu bezsensu, istnej wegetacji? Ile lat życia w grzechu, który tak przytłacza, że człowiek nie może się ruszyć? A wystarczy jedna chwila spotkania z Żywym Bogiem. Nie musisz się nigdzie ruszać, On sam do Ciebie przychodzi. Jedyne co musisz zrobić, to odpowiedzieć na pytanie: „Czy chcesz stać się zdrowym?”

poniedziałek, 11 marca 2013

XXIII dzień Wielkiego Postu


J 4,43-54 

Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”. Powiedział do Niego urzędnik królewski: „Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko”. Rzekł do niego Jezus: „Idź, syn twój żyje”. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: „Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka”. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: „Syn twój żyje”. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. 

„Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem”. Ten człowiek nie uwierzył, ponieważ zobaczył cud, on uwierzył słowu. Dziś często mówimy, że słowa nic nie znaczą, umowy ustne wychodzą z użycia, trzeba mieć wszystko na papierze, najlepiej potwierdzone notarialnie. Dopóki nie dotkniemy, nie zobaczymy na własne oczy, nie wierzymy. A ten człowiek uwierzył, jak wielka musiała być jego wiara. Jakiś niesamowity spokój bije z tego fragmentu Ewangelii, ten człowiek nie pyta Jezusa, czy jego syn na pewno żyje, czy przypadkiem go nie okłamuje. Nic. Po prostu najzwyczajniej w świecie wraca do swojego domu. Proś Boga o łaskę takiej wielkiej wiary.

niedziela, 10 marca 2013

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu


Łk 15,1-3.11-32

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: »Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada«. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: »Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników«. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: »Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem«. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: »Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się«. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: »Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego«. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: »Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę«. Lecz on mu odpowiedział: »Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się«". 

A Bóg wciąż na nas czeka, czeka i czeka... Dziś chyba dobrze odpowiedzieć sobie na następujące pytanie: na jakim etapie drogi syna marnotrawnego jestem? Czy Bóg już rzucił mi się na szyję i ucałował mnie? A może jeszcze idę, ale już widzę Go czekającego na mnie? A może dopiero ruszam? Wbrew pozorom mniej ważne jest na którym etapie drogi jesteś, ważniejsze jest, aby wreszcie wyjść z krainy grzechu, upadku, smutku i upodlenia.

sobota, 9 marca 2013

XXII dzień Wielkiego Postu


Łk 18,9-14 

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam». Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika». Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.  

Dziś wokół nas tylu oszustów, złodziei, aferzystów, cudzołożników. Dziś tak łatwo powiedzieć „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie..”. W czasach, gdy każdego można zniszczyć słowami, nawet fałszywymi, gdy wielu trudni się oczernianiem, niszczeniem innych, kiedy odnosi się wrażenie, że nie ma już żadnych autorytetów, łatwo każdemu z nas oceniać innych. To nic nie kosztuje, to takie łatwe, a dodatkowo zdarza się, że inni nam przyklasną. Natomiast powiedzenie „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” już nie jest takie proste. Jest arcytrudne, bolesne, wywraca całkowicie dotychczasowe życie, ale „kto się uniża, będzie wywyższony”.

piątek, 8 marca 2013

XXI dzień Wielkiego Postu

Mk 12,28b-34 

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą». Drugie jest to: «Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych”. Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać. 

Przykazanie miłości Boga i bliźniego, każdy je z pewnością zna, ale Jezus, odpowiadając na pytanie uczonego w Piśmie, zaczyna od słów, o których istnieniu wielu z nas nie wie: „Słuchaj, Izraelu...”. W miejsce „Izraelu” wstaw swoje imię. „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). W zasadzie to jedno zdanie z Listu do Rzymian jest odpowiedzią na pytanie „po co czytać Pismo Święte?”. Kto czyta i słucha Słowa Bożego, ten naprawdę jest niedaleko od królestwa Bożego.


czwartek, 7 marca 2013

XX dzień Wielkiego Postu


Łk 11,14-23 

Jezus wyrzucał złego ducha, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie rozdarte pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam przeciw sobie wewnętrznie jest rozdwojony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”. 

Mówimy, że wierzymy, niestety jest to często ale-wiara. Wierzę, ale... nie modlę się, nie chcę mieć nic wspólnego z Kościołem, nie uznaję tego i tego przykazania. Być z Jezusem to znaczy być z Nim w 100%. Jeśli jestem z Nim na 99,9%, to niestety już nie zbieram, a rozpraszam gorsząc innych, dając pożywkę wszelkiej maści wrogom Kościoła. Być z Jezusem na 100% nie znaczy nie grzeszyć, nie upadać, nie wątpić. Być z Nim na 100% oznacza, że on jest Panem mojego życia, że w całości akceptuję Jego naukę, całkowicie mu ufam. Dziś jest dwudziesty dzień Wielkiego Postu. 50% Postu za nami. Czy jesteś już z Jezusem na 100%?

środa, 6 marca 2013

XIX dzień Wielkiego Postu


Mt 5,17-19 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejsze, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.  

Było już wielu, którzy chcieli znieść przykazania, zaktualizować naukę Jezusa. W końcu okazywało się, że zostawała nauka, zostawały przykazania, ale bez Boga. Każdy z nas ma tendencję do naginania przykazań, do dostosowywania nauczania Jezusa do swoich wymagań i wyobrażeń, to normalne, wynika z naszej ludzkiej natury, ze słabości. Trzeba jednak pamiętać, że to są prawa i nauka samego Boga, nie moje, więc nie mogę nic w nich zmieniać. Ludzie pokorni, przyjmujący w całości naukę Jezusa bez słowa sprzeciwu- to Ci wielcy- to święci.

wtorek, 5 marca 2013

XVIII dzień Wielkiego Postu


Mt 18,21-35 

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, i tak dług oddać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien!» Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługa, jak ja ulitowałem się nad tobą?» I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. 

Przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy? Ten jeden raz jest zwykle problemem. Tak szybko zapominamy, że Bóg darował nam cały dług, a my nie potrafimy przebaczyć z serca. „I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.”- wypłacisz się? Chyba nie ma na to szans, więc lepiej od razu przebaczyć z serca swemu bratu.

poniedziałek, 4 marca 2013

XVII dzień Wielkiego Postu


Łk 12,35-40

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi oczekujących swego Pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

Trudno jest czuwać. Czuwać to oczekiwać, a w dzisiejszych czasach wszystko jest na wczoraj, nie potrafimy czekać. Niestety, a w zasadzie na szczęście Jezus nie zadzwoni do Ciebie i nie umówi terminu spotkania. On nie jest z tego świata, nie te realia. Rób to, do czego jesteś powołany na tym świecie, ale nie zapomnij, by czuwać.

niedziela, 3 marca 2013

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu


Łk 13,1-9

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: ”Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. I opowiedział im następującą przypowieść: ”Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: »Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?«. Lecz on mu odpowiedział: »Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć«”.

Być może po raz ostatni Ogrodnik wybłagał dla mnie i dla Ciebie kolejną szansę. Nie patrz na innych, nie mów, że są gorsi, bardziej grzeszni. Ciebie i mnie też dotknie kara. Wielki Post- czas trudu, ale też ogromnej łaski. Wykorzystasz ją teraz?

sobota, 2 marca 2013

XVI dzień Wielkiego Postu


Łk 15,1-3.11-32 

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada». Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników». Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego». Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę». Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”. 

Przypowieść o synu marnotrawnym- chyba każdy ją zna, sam wiele razy ją czytałem, analizowałem, i medytowałem, wciąż odkrywając coś nowego. Czy potrafisz znaleźć swoje miejsce w tej przypowieści? Może jesteś ojcem, matką czekającymi na powrót swojego syna marnotrawnego? Albo tym „lepszym” synem, który niby jest w porządku, a jednak tak wiele w nim zawiści, szukania swego? A może jesteś synem marnotrawnym, upadłym człowiekiem, bez nadziei, bez sensu? Kimkolwiek jesteś wiedz jedno- Prawdziwy Ojciec czeka na Ciebie, zawsze.

piątek, 1 marca 2013

XV dzień Wielkiego Postu


Mt 21,33-43.45-46 

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: «Uszanują mojego syna». Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: «To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo». Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: «Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach». Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze słuchając Jego przypowieści poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go ująć, lecz bali się tłumów, ponieważ Go miały za proroka. 

Po co żyć? Chyba każdy kiedyś zadawał sobie takie pytanie. Z dzisiejszej Ewangelii można wysnuć wniosek, że po to, aby wydać owoc. Ale jaki? Tu nie chodzi o wielkie rzeczy, tym owocem może być to, do czego przygotowuje nas Wielki Post- nawrócenie. Człowiek nawrócony inaczej żyje, inaczej myśli, inaczej ustawia swoje priorytety. Zaczyna świecić blaskiem Bożej Chwały. Czas zbiorów jest bliski...

czwartek, 28 lutego 2013

XIV dzień Wielkiego Postu


Łk 16,19-31 

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: «Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu». Lecz Abraham odrzekł: «Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać». Tamten rzekł: «Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki". Lecz Abraham odparł: «Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają». «Nie, ojcze Abrahamie, odrzekł tamten, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą». Odpowiedział mu: «Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą»”. 

„Gdyby Bóg mi się objawił, gdyby stał się na moich oczach jakiś wielki cud, uzdrowienie, wskrzeszenie, to wtedy na pewno bym uwierzył”. Nie uwierzyłbyś, na pewno. Wielu widziało cuda, wielu chodziło z Jezusem, a nie uwierzyli. Wiara domagająca się potwierdzeń, dowodów, to nie wiara. Wiara musi być bezwarunkowa. „Lecz Abraham odparł: «Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają».”- a Ty masz łatwiej, masz samego Boga- Jezusa, na co dzień, na wyciągnięcie ręki- w Eucharystii.

środa, 27 lutego 2013

XIII dzień Wielkiego Postu


Mt 20,17-28 

Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i upadając Mu do nóg, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Po wiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy dziesięciu to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym niewolnikiem. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.  

Słowa o służbie powracają w Wielkim Poście jak bumerang. Nieprzypadkowo, ponieważ aby nawrócenie było szczere, trzeba odrzucić wszelką pychę, egoizm, usunąć ze swojego serca wszelkie żądania kierowane do Boga. „Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.”- chcesz być wielki?

wtorek, 26 lutego 2013

XII dzień Wielkiego Postu


Mt 23,1-12 

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Wy zaś nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten, który jest w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo tylko jeden jest wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. 

Mieć willę, mnóstwo pieniędzy, być sławnym, mieć służbę. Jednym słowem być człowiekiem sukcesu. Kto o tym choć przez chwilę nie marzył? Boska logika, boska miara jest jednak zupełnie inna. Pokorny, cichy, skromny, wiernie, bezinteresownie i oddanie służący innym- po ludzku: frajer. Dla Boga- Święty.

poniedziałek, 25 lutego 2013

XI dzień Wielkiego Postu


Łk 6,36-38 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

To już kolejny dzień w tym Wielkim Poście, kiedy słyszymy, że mam być jak Ojciec. Każdy z nas narzeka na otaczającą rzeczywistość, ludzi z którymi przyszło nam żyć, że źle nas traktują, że nikt się z nami nie liczy. Z pewnością w wielu przypadkach jest to prawda, ale nie zawsze. Dlaczego zatem nas to spotyka? Może dlatego, że nie jesteśmy miłosierni, osądzamy innych, potępiamy? W końcu „odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”. „Dobro uczynione innym wraca do człowieka ze zdwojoną siłą”- chyba każdy przyzna, że coś w tym jednak jest.

niedziela, 24 lutego 2013

Druga Niedziela Wielkiego Postu


Łk 9,28b-36

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie". W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli. 

Nie ludzi dookoła, nie głosu z mediów, ale Jezusa- właśnie Jego trzeba słuchać. Niby nic trudnego, a jednak. Kiedy człowiek chce posłuchać Jezusa, wtedy cały świat, wszystko dookoła wydaje się zakłócać Jego słowa, wszystko przeszkadza. Co zrobić? Wyjść na górę, oderwać się od ziemi codzienności, zostawić na moment pracę, marzenia, zainteresowania i pójść na górę, by słuchać.

sobota, 23 lutego 2013

X dzień Wielkiego Postu


Mt 5,43-48 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził». A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”.  

Poprzeczka jest zawieszona naprawdę wysoko. Upadamy na każdym kroku, brakuje nam wiary, a Jezus mówi, że mamy być doskonali jak Bóg Ojciec. Ponury żart? Nie, bo nasza doskonałość ma się objawiać w prostych rzeczach, a streszcza się ona w jednym przykazaniu: „Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem a bliźniego swego jak siebie samego”.

piątek, 22 lutego 2013

IX dzień Wielkiego Postu


Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. 

Dziś jedno, krótkie, ale najważniejsze pytanie: kim dla mnie jest Jezus? 

czwartek, 21 lutego 2013

VIII dzień Wielkiego Postu


Mt 7,7-12 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to co dobre tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”.  

„Nie da się”- często tak mówimy. Nie da się nawrócić, nie da się żyć, bo brakuje pieniędzy, pracy, jedzenia, nie da się rozwiązać prostych konfliktów. A wystarczy poprosić Boga. Niemożliwe? „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”- to słowa Jezusa. Bóg nie kłamie. Tylko trzeba uwierzyć, naprawdę uwierzyć.

środa, 20 lutego 2013

VII dzień Wielkiego Postu

Łk 11,29-32 

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.  

Tym plemieniem jesteśmy my- ja i Ty Drogi Czytelniku. Ile znaków już otrzymaliśmy? Ilu ludzi próbowało nam powiedzieć, że jest z nami źle, że się staczamy, że czas się zmienić? Ile razy Bóg  poprzez konkretnych ludzi i wydarzenia próbował nas wyciągnąć z bagna grzechu? Ile razy obiecywaliśmy sobie i innym, że teraz już na pewno będziemy lepszymi ludźmi i zwykle na obietnicach się kończyło. „A oto tu jest coś więcej niż Jonasz”, tu jest Ktoś większy niż Jonasz. Sam Jezus woła, abyśmy się nawrócili.

wtorek, 19 lutego 2013

VI dzień Wielkiego Postu


Mt 6,7-15 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”.  

Myślę, że nieraz każdy z nas zastanawiał się jak się modlić, z pewnością odpowiedzi byłoby tyle ilu pytanych. Ale można też prosto, piękną modlitwą, której nauczył nas Jezus. O modlitwie „Ojcze Nasz” można pisać i pisać, jej głębia jest niesamowita. Dziś chciałem się jednak skupić na fragmencie Ewangelii tuż przed i po niej. 
„Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”- kolejny dzień, kolejne ostre słowa. Modlimy się przecież „I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jak ja przebaczam? Czy w Twojej głowie, Drogi Czytelniku też pojawiła się myśl „Ups, chyba nie najlepiej z tym jest”? Na szczęście nie jest jeszcze za późno, a czas Wielkiego Postu jest świetnym czasem, aby zadać sobie trochę trudu i uporządkować relacje z drugim człowiekiem.
„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie”- większość z nas jest chodzącymi nadajnikami, ciągle mówimy i mówimy. U Boga na szczęście jest inaczej, tu nie działa reguła „mówisz i masz”. Tu jest reguła- słuchasz i masz, ale nie to co Ty chcesz, tylko On.