sobota, 28 lutego 2015

X dzień Wielkiego Postu

Mt 5,43-48
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził».
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”.


To nie sztuka kochać tych, którzy nas kochają. To nie sztuka służyć tym, którzy nam za to podziękują. Jezus wymaga od Ciebie, Drogi Czytelniku, czegoś więcej. Czegoś niepojętego dla współczesnego świata- masz przejść samego siebie, porzucić uprzedzenia, wszelkie obawy, konwenanse, masz zburzyć mur niechęci i nieniawiści i masz kochać swojego nieprzyjaciela. Gdyby każdy umiał w ten sposób przejść samego siebie, nie było wojen, przemocy, rozbitych rodzin, ludzi wyrzuconych poza margines społeczeństwa. Miłując nieprzyjaciół zbliżamy się do doskonałości, o której mówi Jezus. Jak jeszcze do niej dążyć? Abba Jan Karzeł powiedział: „Chcę, by człowiek miał coś ze wszystkich cnót. Dlatego każdego dnia wstając rano zacznij praktykować wszystkie cnoty i przykazań Bożych przestrzegaj bardzo wytrwale. Miłuj Boga z bojaźnią i wielkodusznością. Miej gorliwego ducha i ciało. Bądź bardzo pokorny, cierpliwy, znoszący udręki wewnętrzne, czujny, dużo módl się, błagaj ze łzami. Zachowaj czystość języka, strzeż wzroku, znoś krzywdy, nie unoś się gniewem, wprowadzaj pokój, złem za zło nie odpłacaj. Nie zwracaj uwagi na wady innych i nie wynoś się ponad nich. Z pokorą bądź uległy wszystkim. Wyrzeknij się wszystkiego, co doczesne i tego co cielesne. Trwaj w trudnej walce, w duchu pokory z dobrej woli, w duchu umartwienia duchowego. Zachowuj posty w wytrwałości, we łzach, w walce wewnętrznej, w rozważnych osądach, w czystości ducha. Dobro przyjmuj ze spokojem...” („Apoftegmaty ojców pustyni”, Tom 2).

piątek, 27 lutego 2015

IX dzień Wielkiego Postu

Mt 5,20-26
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego.
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i ofiaruj dar swój.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz”.


Czytając ten fragment Ewangelii można dojść do wniosku, że życie na pustyni nie byłoby takie złe. Kompletna samotność, a co za tym idzie- brak kłótni, nieporozumień, nienawiści do drugiego człowieka. Niestety, a raczej na szczęście- musimy żyć wśród innych. Nie ma innej drogi, nawet uciekając na pustynię, nie uciekniemy od ludzi, zawsze jakieś więzy pozostaną, zawsze będą nam stawały przed oczyma niewyjaśnione sprawy, kłótnie, zranienia. Nie uciekniemy przed tym, musi pogodzić się z bliźnimi i kochać ich mimo wszystko, bo „kochając ludzi, uczymy się kochać Boga” (Karol de Foucauld, „Mądrość pustyni”).

czwartek, 26 lutego 2015

VIII dzień Wielkiego Postu

Mt 7,7-12
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to co dobre tym, którzy Go proszą.
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”.

Z pewnością każdy miał w życiu taki moment, kiedy czegoś potrzebował- zdrowia, miłości, pieniędzy, pracy, przyjaciół, czasu- i jak na ironię nie otrzymał tego. Pojawiał się wtedy żal do Boga, dlaczego tak a nie inaczej się dzieje. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście w tych momentach potrafiliśmy prosić, szukać i kołatać, czy może od razu zakładaliśmy, że nic z tego nie będzie, rezygnując z czegokolwiek.

W dzisiejszych czasach ciężko jest nam robić coś, co wymaga wytrwałości i cierpliwości. Wysłanie pisma, zakup towaru- jedno kliknięcie myszką. Kariera, duży majątek sława- parę przekrętów, sprzedane ideały i mamy co chcemy. A tutaj potrzeba wytrwałości, czasem nawet tak wielkiej:
Abba Ammonas mówił, że czterdzieści lat przebywał w Sketis prosząc Boga dniem i nocą, by dał mu moc do pokonania gniewu („Apoftegmaty ojców pustyni”, Tom 2).

środa, 25 lutego 2015

VII dzień Wielkiego Postu

Łk 11,29-32
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić:
„To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.
Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Ciągle żądamy znaków, im są one czytniejsze i bardziej widzialne, tym lepiej. Żyjemy w świecie obrazu, nie przemawiają do nas słowa, tylko przemawiają obrazy, najlepiej żeby było one kontrowersyjne, wywołujące poruszenie, dynamiczne. Przekładamy te cechy współczesnego człowieka na życie duchowe, domagając się fajerwerków takich jak spektakularne uzdrowienie, wskrzeszenie, objawienie i inne cuda. A tymczasem nic, pustynia. Zero znaków. Tymczasem znaki nawołujące nas do nawrócenia są, tylko trzeba je umieć zobaczyć i wbrew pozorom jest ich całkiem sporo- Słowo Boże, słowa kapłana padające z ambony, napomnienie przez bliźniego, wyrzuty sumienia. Trzeba tylko umieć słuchać i  z pokorą je przyjmować.

wtorek, 24 lutego 2015

VI dzień Wielkiego Postu

Mt 6,7-15

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”.

Słuchając wielu rozmów w dzisiejszych mediach, można odnieść wrażenie, że obowiązuje w nich zasada „maksimum słów, minimum treści”. Tymczasem Jezus mówi, że nasza modlitwa ma być zupełnie inna- prosta, bez słowotoku, zbędnych stylistycznych ozdobników. Zwróć Drogi Czytelniku uwagę na modlitwę „Ojcze Nasz”. Ona nie jest długa, wydaje się prosta, a zawiera w sobie tyle głębi i treści. Życzę Ci, aby Twoja modlitwa również taka była.

poniedziałek, 23 lutego 2015

V dzień Wielkiego Postu

Mt 25,31-46

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jedne od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: «Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie».
Wówczas zapytają sprawiedliwi: «Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? »
A Król im odpowie: «Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili».
Wtedy odezwie się do tych po lewej stronie: «Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie».
Wówczas zapytają i ci: «Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?»
Wtedy im odpowie: «Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili».
I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”.

Każdy z nas mógłby teraz zaadresować do Jezusa pytanie: „Kiedy?”. Kiedy Go widzieliśmy głodnego, spragnionego, chorego itd. Myślę, że Jego odpowiedź mogłaby brzmieć: „Ciągle Mnie takiego widzieliście”. Ciągle żyją obok nas ludzie potrzebujący pomocy, ciągle tych ludzi mijamy na ulicy, oni ciągle są, a my ich tak często nie widzimy, ponieważ jesteśmy ciągle w biegu, mamy tyle swoich spraw na głowie, a może po prostu nie chcemy widzieć. Drogi Czytelniku, czas otworzyć nie tylko swoje oczy, ale wszystkie inne zmysły i serce, bo „nie wystarczy dawać temu, kto prosi; trzeba dawać temu, kto potrzebuje” (Karol de Foucauld, „Mądrość pustyni”).

niedziela, 22 lutego 2015

I Niedziela Wielkiego Postu

Mk 1,12-15

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Po co mam wychodzić na pustynię? Żeby upaść? Jezus była kuszony na pustyni i wytrwał, ale On jest Bogiem, więc jakże mogło być inaczej. A ja? Przecież zaraz pogrążę się w grzechu, totalnie upadnę. Jaki jest sens iść na pustynię? Dopiero na pustyni jesteśmy w stanie być sobą, możemy w prawdzie stanąć przed Bogiem. Nie ma tam z nami wszystkich zagłuszaczy (telefon, muzyka, telewizja) i środków dopingujących (alkohol, papierosy, imprezy), jesteśmy tylko my- ludzie z krwi i kości oraz Bóg. Celem wyjścia na pustynię nie jest to, żeby upaść, żeby zdołować się własną nicością, nie chodzi też o to, by przylepić sobie etykietkę „grzesznik”. Celem jest poznanie samego siebie, sprawdzenie gdzie jestem na mojej drodze duchowej, jakie jest moje życie, moje relacje z Bogiem i drugim człowiekiem. 

Trzeba przejść przez pustynię i przebywać na niej, aby otrzymać łaskę Bożą. Tu człowiek ogołaca się ze wszystkiego, tu wypędza z siebie wszystko, co nie jest Bogiem
(Karol de Foucauld, „Mądrość pustyni”).

sobota, 21 lutego 2015

IV dzień Wielkiego Postu

Mk 8,24 - 9,1
Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.
Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?
Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”.
Mówił także do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”.

„Zaprzeć się samego siebie”- przedwczoraj w Ewangelii padły te słowa i dziś znów obijają się nam o uszy. Co to znaczy „zaprzeć się samego siebie”? Odpowiedzi udzielił swego czasu św. Jan Paweł II w orędziu na XVI Światowy Dzień Pokoju: „Zaprzeć się samego siebie oznacza wyrzec się swoich planów, często ograniczonych i małostkowych, aby przyjąć ten Boży: to droga nawrócenia, nieodzowna dla życia chrześcijańskiego, która apostoła Pawła doprowadziła do stwierdzenia: >>Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus<< (Ga 2,20)”. Ojcowie pustyni, którzy towarzyszą nam w wielkopostnej wędrówce, są doskonałym, bardzo radykalnym przykładem zaparcia się samego siebie. Porzucali wszystko i szli na pustynię, czyli po ludzku mówiąc- nigdzie. Czy my nie stajemy często przed koniecznością podjęcia równie radykalnej decyzji jak oni? Spędzenie dnia bez telefonu komórkowego czy telewizji, rezygnacja z kariery, aby opiekować się chorym członkiem rodziny, rezygnacja z ukochanego hobby, by móc choć trochę czasu poświęcić rodzinie, przeznaczenie chwili czasu na modlitwę. Czasem wydaje się, że łatwiej byłoby udać się na prawdziwą pustynię...

piątek, 20 lutego 2015

III dzień Wielkiego Postu

Mt 9,14-15
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?”
Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki oblubieniec jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im oblubieńca, a wtedy będą pościć”.

Kiedy pościć? Pytanie wydaje się proste, pewnie dziecko przygotowujące się do pierwszej Komunii Świętej odpowiedziałoby bez zastanowienia: w Wielkim Poście, w piątek, przed przyjęciem Komunii. Po co pościć? To pytanie jest już trudniejsze, tym bardziej, że sam post jest dziś czymś obcym. Scena pierwsza- „katolicka” Polska, piątek, spotkanie towarzyskie. Nie jem mięsa. Pytanie młodego człowieka: „czy jesteś wegetarianinem czy weganem?”. Postu nie ma wśród możliwych odpowiedzi. Scena druga. Rozmawiam z młodym człowiekiem, pada z moich ust słowo „asceza”. Rozmówca robi wielkie oczy i pyta co to takiego. Po co zatem pościć? „Dusza w żaden inny sposób nie osiągnie pokory, jak tylko przez odjęcie sobie chleba” (Abba Pojmen, „Apoftegmaty ojców pustyni”, Tom 2).

czwartek, 19 lutego 2015

II dzień Wielkiego Postu

Łk 9,22-25
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie ?”

Najważniejsze pytanie nie tylko na dzisiaj, ale na całe Twoje życie brzmi: „Czy chcesz iść za Chrystusem?”. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to nie ma sensu post, nie ma sensu modlitwa, nie ma sensu jałmużna, nie ma sensu lektura Słowa Bożego. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to pojawia się on- krzyż. Trzeba go wziąć ze sobą. Każdy z nas ma swój krzyż, dostosowany do naszych możliwości. Nasze krzyże są tak różne, że nie starczyłoby miejsca, aby je wymienić. Po co one są? Czy po to, żebyśmy wyli z bólu i byli wgniatani w ziemię? Nie. „Krzyże uwalniają nad od ziemi i  wiążą z Bogiem” (Karol de Foucauld, „Mądrość pustyni”).

środa, 18 lutego 2015

Środa Popielcowa

Mt 6,1-6.16-18
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Z jednej strony dzisiejsze czasy powodują, że zachowanie tych słów Jezusa może być proste. Wstydzimy się swojej wiary, wstydzimy się wszystkiego co z nią związane, więc cóż to za problem, aby zamknąć się w swojej izdebce i tam się modlić, pościć i umartwiać się, kiedy inni nie widzą? To prawda, ale jest też druga strona medalu: „aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu”. Teoretycznie to proste, przecież poszczę, Bóg to widzi i wszystko jest w porządku. Ale czy na pewno poszczę? Czy może jestem na wielkopostnej diecie, a może mój post polega na tym, że robię to, co zawsze, albo wyrzekam się tego, co i tak jest w dużym stopniu nieobecne w moim życiu? Post ma wiązać się z realnym wysiłkiem, z ofiarą. To ma być „tracenie” czasu i energii dla Boga, to do Niego ma nas prowadzić ten wysiłek.
A co zrobić, gdyby jednak pojawiła się w naszym życiu pokusa poszczenia na pokaz? Cóż, oddajmy głos ojcom pustyni:
Pewnego razu, gdy w Celach było święto, bracia jedli na wspólnym zgromadzeniu. Był tam zaś pewien brat, który powiedział temu, kto obsługiwał: „Ja nie jem nic gotowanego, lecz tylko sól”. Ten przywołał innego brata i rzekł wobec zebranych: „Ten brat nie je nic gotowanego, przynieś mu sól”. Wstał wtedy pewien starzec i rzekł mu: „Stosowniej by było, gdybyś dzisiaj jadł mięso w swej celi, niż żeby tak wielu braci usłyszało te słowa."
(„Apoftegmaty ojców pustyni”, tom 2).

wtorek, 17 lutego 2015

Wychodzimy na pustynię

Jacques Taberlet http://commons.wikimedia.org/

"Nic nie ma sensu", "życie jest bez sensu", "czuję pustkę"- te słowa słyszymy bardzo często, nawet nam zdarza się je wypowiadać. Skoro żyjemy na świecie, w którym niby wszystko jest, a mimo to czujemy pustkę, to po co jeszcze iść na pustynię? Patrząc na nią z daleka, widać tylko piasek i kamienie. Jednak kiedy już się tam człowiek znajdzie, to okazuje się, że wcale tak pusto tam nie jest... Za kilka godzin ruszamy.

niedziela, 15 lutego 2015

Dakar 2015

Wbrew tytułowi ten wpis nie będzie mówił o słynnym rajdzie. Będzie o... Wielkim Poście. Rozpoczyna on kolejny cykl rozważań wielkopostnych i już dziś serdecznie zapraszam wszystkich Czytelników do lektury fragmentów Ewangelii z poszczególnych dni, które będą pojawiały się na moim blogu. Dodatkowo będę również zamieszczał moje (i nie tylko) rozważania/ przemyślenia/ komentarze dotyczące Słowa Bożego. Jak zawsze celem jest, aby zachęcić Cię, Drogi Czytelniku, do regularnego kontaktu ze Słowem Bożym, nie tylko w czasie Wielkiego Postu, ale w ciągu całego Twojego życia.
Po krótkim wstępie czas na wyjaśnienie- dlaczego Dakar? Dakar to wyścig, czy Wielki Post ma być wyścigiem? Poniekąd tak, w końcu „czas ucieka, wieczność czeka”, ale to nie będzie główny motyw wielkopostnych rozważań. Ten wyścig odbywa się na pustyni. Pustynia. Podczas tegorocznego Wielkiego Postu udamy się na pustynię i postaram się, żebyśmy ten czas spędzili w towarzystwie ojców pustyni. Czy to ma sens? Wiele argumentów mówi, że nie. Oni mieszkali na pustyni, a gdzie my w Europie mamy znaleźć jakąś pustynię z prawdziwego zdarzenia? Ojcowie pustyni żyli ponad 1500 lat temu, my mamy XXI wiek- istna przepaść. Dalsze zestawienie wypada jeszcze bardziej niekorzystnie- z jednej strony my- ludzie uważający się za światłych i wykształconych, korzystający z wynalazków technicznych, o których oni nawet nie śnili, żyjący w takich a nie innych realiach politycznych, mierzący się z problemami, o których w tamtych czasach nie słyszano, my- ludzie XXI wieku- ciągle poddawani presji, żeby być online, pół kroku do przodu przed konkurencją, za żadne skarby nie mogący wypaść z gry. Z drugiej strony oni- patrząc z dzisiejszej perspektywy to była grupa dziwaków, którzy zwiali z tego świata i na pustyniach szukali Boga, prowadząc ascetyczny tryb życia. Mówiąc krótko- nie ten czas, nie ten styl, nie ta epoka. A jednak jest kilka elementów, które powodują, że warto sięgnąć do tych dawnych czasów. O ile trudno się nie zgodzić, że przez wieki zmieniło się wszystko, to jedno pozostało niezmienione- człowiek obarczony swoim grzechem i słabościami miota się, szuka sensu życia, szuka Boga. Dzisiaj chyba jeszcze bardziej człowiek wręcz wyje i szuka sensu, ale wśród milionów możliwości nie potrafi znaleźć tego, co istotne. Myślę, że z pomocą mogą przyjść słowa ojców pustyni- pełne mądrości, pokory i prostoty. Wskazują one na to, co istotne w życiu.
Kiedy przyglądamy się historiom ojców pustyni, widzimy wręcz niewyobrażalne praktyki pokutne. Abstrahując od tego, ile z tych historii jest prawdziwych, a ile przerysowanych, trzeba przyznać, że ich życie wiary było bardzo radykalne oraz bezkompromisowe i właśnie dzisiaj potrzeba takich chrześcijan- radykalnych i bezkompromisowych, którzy nie chcą układać się ze światem i szatanem. Nie licz, Drogi Czytelniku, że coś zwojujesz będąc letnim, umiarkowanym, poprawnym politycznie i grzecznym katolikiem. Gwarantuję Ci, że świat zaraz przeciągnie Cię na swoją stronę. Dziś są takie czasy, że tylko ludzie w 100% oddani Jezusowi są w stanie coś zwojować, są widoczni, pozwalają innym chociaż na moment zastanowić się nad sobą.
Pewnie w głowie rodzi Ci się teraz pytanie, czy jest sens stawać się takim europejskim, współczesnym ojcem pustyni, pewnie boisz się, że zostaniesz wyśmiany, wykluczony itd.? Tak pewnie będzie, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jeśli jednak prześledzimy historię Kościoła, to okazuje się, że grupa tych wariatów, którzy prowadzili dziwny tryb życia na pustyniach, stała się zaczynem życia monastycznego. W tym momencie nie trzeba już mówić, jakie były jego owoce zarówno duchowe jak i jakie korzyści życie zakonne przyniosło cywilizacji. Dziś Ty jesteś wezwany, Drogi Czytelniku, aby stać się wariatem oddanym Jezusowi. Będą się z Ciebie śmiali i wytykali palcami, ale jestem pewien, że Twoje „tak” powiedziane Jezusowi przyniesie wiele korzyści nie tylko Tobie, ale i innym.
Jezus przebywał na pustyni, potem poszli tam ojcowie, a teraz czas na nas. To wyjście na pustynię może na pierwszy rzut oka wydawać się ucieczką od świata, problemów i wyzwań, które stoją przed nami, ale tak nie jest. Pustynia to nie azyl, to miejsce walki, miejsce konfrontacji, stanięcia w prawdzie, a przede wszystkim- paradoksalnie- miejsce spotkania. Do napisania w Środę Popielcową i w drogę!