Tytuł
tego wpisu to dobrze znany fragment piosenki z serialu animowanego
„Inspektor Gadżet”. Główny bohater to właśnie ów inspektor, jak podaje wikipedia- „mało inteligentny, wyposażony w
wiele technicznych udoskonaleń detektyw- cyborg”. Postać w
zasadzie zabawna, jeśli miałbym go oceniać, to muszę powiedzieć,
że nawet darzę go pewną sympatią. Dlaczego akurat piszę o nim?
Owo tytułowe „goń Gadżet, goń” po niewielkiej modyfikacji
może zostać mottem życiowym wielu współczesnych ludzi. „Goń
gadżet, goń”- odnoszę wrażenie, że dziś trwa wielki pościg
za gadżetem- nowa komórka, tablet, telewizor, komputer, samochód
itd. Im więcej nowinek, im więcej nowych, zbędnych funkcji tym
lepiej. Oczekiwanie na premierę nowego modelu popularnego urządzenia
staje się niejako sensem życia niektórych ludzi. A gdy upragniony
sprzęt już pojawi się w sprzedaży, zewsząd słychać głosy „goń
gadżet, goń”- kupuj szybko, bądź trendy, wyróżnij się,
błyśnij. I tak oto człowiek staje się wyjątkowym właścicielem
supernowoczesnego, wielofunkcyjnego urządzenia. Jednym z kilkuset
milionów...
Niestety
jest to niekończący się wyścig. Zachwycony człowiek ma swoją
upragnioną zabawkę, ale tak naprawdę prace nad jej
nowocześniejszym następcą już są zaawansowane, i znów pogoń.
Niektórzy lubią gonitwę za nowościami, jako pierwsi muszą mieć
nowy model urządzenia. Niby nic złego, ale odnoszę wrażenie, że
problem jest większy niż zwykła gadżetomania. Gonitwa za rzeczą
materialną, w dodatku zbędną do codziennego życia, to objaw
poczucia pustki, braku głębszego celu w życiu. Celem jest pogoń
za nowym modelem smartfona czy samochodu. Niestety ten pościg jest
morderczy- im bliżej jesteś tym jesteś dalej. Paradoks? Nie do
końca. Człowiek nie zdąży się nacieszyć tym co ma, a już jest
coś nowszego, lepszego, szybszego.
Dobrze
jest jednak przerwać ten wyścig, dla dobra własnego ducha,
kieszeni i inteligencji, bo niestety jak pokazuje doświadczenie-
człowiek „wyposażony w wiele technicznych udoskonaleń”
przestaje używać rozumu. Bo system powiedział mi to i to, zrobi za
mnie to i tamto, więc po co się głowić. Niby prawda, ale życia
za mnie nie przeżyje. A organ nieużywany podobno zanika...
P.S.
Inspektorze, proszę wybaczyć, że wspomniałem o Panu w notce o
negatywnym wydźwięku, naprawdę Pana lubię;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz