W ostatnim czasie wciąż
słychać z każdej strony kolejne niepokojące informacje, część
z nich służy jako przykrywka tematów istotnych, m.in. fatalnej
kondycji finansowej Polski, co jednak nie zmienia faktu, że problem
jest głębszy. I tak słyszymy: legalizujmy związki partnerskie,
rozmawiajmy o eutanazji, czy pan Grodzka będzie wicemarszałkiem czy
wicemarszałkinią Sejmu. Do tego dochodzą liczne informacje o
aktach profanacji w kościołach czy na cmentarzach.
Polska upada,
bezrobocie szaleje, miliony Polaków wyjechały za granicę i
najpewniej już ich tu nie zobaczymy, dzieci głodują, przemysł
zniszczony, korupcja kwitnie, relacje międzyludzkie upadają,
tryumfuje egoizm, kult piękna i pieniądza. Ale co tam, ważne, że
będziemy mogli zarejestrować swoje związki (pytanie czyje, skoro
wszyscy wyjadą, a jak nie wydają, to wymrą z powodu zapaści
demograficznej?), starszym ludziom zapewnimy „godną” i
przyspieszoną śmierć (może rozpocznijmy dyskusję o eutanazji dla
wszystkich, wtedy znikną problemy służby zdrowia?), a w sejmie
znaczące stanowisko zajmie osoba z poważnym zaburzeniem
psychicznym. Jednym słowem, będziemy w awangardzie postępu.
Tak naprawdę, to nie
postępu, a podstępu, w dodatku szatańskiego. Pod płaszczykiem
pięknych i wzniosłych pojęć takich jak miłość, tolerancja, troska o
innych, równouprawnienie itd. itp. pozwalamy, aby nas urabiano,
powoli, powoli, ale coraz skuteczniej. Aż dziw bierze, że tak łatwo
dajemy się podejść. Zapatrzeni na tzw. Zachód jakoś nie widzimy,
że ów Zachód już to przerabiał i przerabia dalej.
Wiele osób to
powtarza, powtórzę i ja- Polska upada, Polska jest na kolanach. Co
zrobić? Jest jakiś ratunek? Jest. Trzeba upaść na kolana, by
wstać z kolan. Sprzeczność? Nie. Trzeba upaść przed Kimś, by
powstać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz