Wbrew
tytułowi ten wpis nie będzie mówił o słynnym rajdzie. Będzie
o... Wielkim Poście. Rozpoczyna on kolejny cykl rozważań
wielkopostnych i już dziś serdecznie zapraszam wszystkich
Czytelników do lektury fragmentów Ewangelii z poszczególnych dni,
które będą pojawiały się na moim blogu. Dodatkowo będę również
zamieszczał moje (i nie tylko) rozważania/ przemyślenia/
komentarze dotyczące Słowa Bożego. Jak zawsze celem jest, aby
zachęcić Cię, Drogi Czytelniku, do regularnego kontaktu ze Słowem
Bożym, nie tylko w czasie Wielkiego Postu, ale w ciągu całego
Twojego życia.
Po
krótkim wstępie czas na wyjaśnienie- dlaczego Dakar? Dakar to
wyścig, czy Wielki Post ma być wyścigiem? Poniekąd tak, w końcu
„czas ucieka, wieczność czeka”, ale to nie będzie główny
motyw wielkopostnych rozważań. Ten wyścig odbywa się na pustyni.
Pustynia. Podczas tegorocznego Wielkiego Postu udamy się na pustynię
i postaram się, żebyśmy ten czas spędzili w towarzystwie ojców
pustyni. Czy to ma sens? Wiele argumentów mówi, że nie. Oni
mieszkali na pustyni, a gdzie my w Europie mamy znaleźć jakąś
pustynię z prawdziwego zdarzenia? Ojcowie pustyni żyli ponad 1500
lat temu, my mamy XXI wiek- istna przepaść. Dalsze zestawienie
wypada jeszcze bardziej niekorzystnie- z jednej strony my- ludzie
uważający się za światłych i wykształconych, korzystający z
wynalazków technicznych, o których oni nawet nie śnili, żyjący w
takich a nie innych realiach politycznych, mierzący się z
problemami, o których w tamtych czasach nie słyszano, my- ludzie
XXI wieku- ciągle poddawani presji, żeby być online, pół kroku
do przodu przed konkurencją, za żadne skarby nie mogący wypaść z
gry. Z drugiej strony oni- patrząc z dzisiejszej perspektywy to była
grupa dziwaków, którzy zwiali z tego świata i na pustyniach
szukali Boga, prowadząc ascetyczny tryb życia. Mówiąc krótko-
nie ten czas, nie ten styl, nie ta epoka. A jednak jest kilka
elementów, które powodują, że warto sięgnąć do tych dawnych
czasów. O ile trudno się nie zgodzić, że przez wieki zmieniło
się wszystko, to jedno pozostało niezmienione- człowiek obarczony
swoim grzechem i słabościami miota się, szuka sensu życia, szuka
Boga. Dzisiaj chyba jeszcze bardziej człowiek wręcz wyje i szuka
sensu, ale wśród milionów możliwości nie potrafi znaleźć tego,
co istotne. Myślę, że z pomocą mogą przyjść słowa ojców
pustyni- pełne mądrości, pokory i prostoty. Wskazują one na to,
co istotne w życiu.
Kiedy
przyglądamy się historiom ojców pustyni, widzimy wręcz
niewyobrażalne praktyki pokutne. Abstrahując od tego, ile z tych
historii jest prawdziwych, a ile przerysowanych, trzeba przyznać, że
ich życie wiary było bardzo radykalne oraz bezkompromisowe i
właśnie dzisiaj potrzeba takich chrześcijan- radykalnych i
bezkompromisowych, którzy nie chcą układać się ze światem i
szatanem. Nie licz, Drogi Czytelniku, że coś zwojujesz będąc
letnim, umiarkowanym, poprawnym politycznie i grzecznym katolikiem.
Gwarantuję Ci, że świat zaraz przeciągnie Cię na swoją stronę.
Dziś są takie czasy, że tylko ludzie w 100% oddani Jezusowi są w
stanie coś zwojować, są widoczni, pozwalają innym chociaż na
moment zastanowić się nad sobą.
Pewnie
w głowie rodzi Ci się teraz pytanie, czy jest sens stawać się
takim europejskim, współczesnym ojcem pustyni, pewnie boisz się,
że zostaniesz wyśmiany, wykluczony itd.? Tak pewnie będzie, nikt
nie mówił, że będzie łatwo. Jeśli jednak prześledzimy historię
Kościoła, to okazuje się, że grupa tych wariatów, którzy
prowadzili dziwny tryb życia na pustyniach, stała się zaczynem
życia monastycznego. W tym momencie nie trzeba już mówić, jakie
były jego owoce zarówno duchowe jak i jakie korzyści życie
zakonne przyniosło cywilizacji. Dziś Ty jesteś wezwany, Drogi
Czytelniku, aby stać się wariatem oddanym Jezusowi. Będą się z
Ciebie śmiali i wytykali palcami, ale jestem pewien, że Twoje „tak”
powiedziane Jezusowi przyniesie wiele korzyści nie tylko Tobie, ale
i innym.
Jezus
przebywał na pustyni, potem poszli tam ojcowie, a teraz czas na nas.
To wyjście na pustynię może na pierwszy rzut oka wydawać się
ucieczką od świata, problemów i wyzwań, które stoją przed nami,
ale tak nie jest. Pustynia to nie azyl, to miejsce walki, miejsce
konfrontacji, stanięcia w prawdzie, a przede wszystkim-
paradoksalnie- miejsce spotkania. Do napisania w Środę Popielcową
i w drogę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz