niedziela, 15 lutego 2015

Dakar 2015

Wbrew tytułowi ten wpis nie będzie mówił o słynnym rajdzie. Będzie o... Wielkim Poście. Rozpoczyna on kolejny cykl rozważań wielkopostnych i już dziś serdecznie zapraszam wszystkich Czytelników do lektury fragmentów Ewangelii z poszczególnych dni, które będą pojawiały się na moim blogu. Dodatkowo będę również zamieszczał moje (i nie tylko) rozważania/ przemyślenia/ komentarze dotyczące Słowa Bożego. Jak zawsze celem jest, aby zachęcić Cię, Drogi Czytelniku, do regularnego kontaktu ze Słowem Bożym, nie tylko w czasie Wielkiego Postu, ale w ciągu całego Twojego życia.
Po krótkim wstępie czas na wyjaśnienie- dlaczego Dakar? Dakar to wyścig, czy Wielki Post ma być wyścigiem? Poniekąd tak, w końcu „czas ucieka, wieczność czeka”, ale to nie będzie główny motyw wielkopostnych rozważań. Ten wyścig odbywa się na pustyni. Pustynia. Podczas tegorocznego Wielkiego Postu udamy się na pustynię i postaram się, żebyśmy ten czas spędzili w towarzystwie ojców pustyni. Czy to ma sens? Wiele argumentów mówi, że nie. Oni mieszkali na pustyni, a gdzie my w Europie mamy znaleźć jakąś pustynię z prawdziwego zdarzenia? Ojcowie pustyni żyli ponad 1500 lat temu, my mamy XXI wiek- istna przepaść. Dalsze zestawienie wypada jeszcze bardziej niekorzystnie- z jednej strony my- ludzie uważający się za światłych i wykształconych, korzystający z wynalazków technicznych, o których oni nawet nie śnili, żyjący w takich a nie innych realiach politycznych, mierzący się z problemami, o których w tamtych czasach nie słyszano, my- ludzie XXI wieku- ciągle poddawani presji, żeby być online, pół kroku do przodu przed konkurencją, za żadne skarby nie mogący wypaść z gry. Z drugiej strony oni- patrząc z dzisiejszej perspektywy to była grupa dziwaków, którzy zwiali z tego świata i na pustyniach szukali Boga, prowadząc ascetyczny tryb życia. Mówiąc krótko- nie ten czas, nie ten styl, nie ta epoka. A jednak jest kilka elementów, które powodują, że warto sięgnąć do tych dawnych czasów. O ile trudno się nie zgodzić, że przez wieki zmieniło się wszystko, to jedno pozostało niezmienione- człowiek obarczony swoim grzechem i słabościami miota się, szuka sensu życia, szuka Boga. Dzisiaj chyba jeszcze bardziej człowiek wręcz wyje i szuka sensu, ale wśród milionów możliwości nie potrafi znaleźć tego, co istotne. Myślę, że z pomocą mogą przyjść słowa ojców pustyni- pełne mądrości, pokory i prostoty. Wskazują one na to, co istotne w życiu.
Kiedy przyglądamy się historiom ojców pustyni, widzimy wręcz niewyobrażalne praktyki pokutne. Abstrahując od tego, ile z tych historii jest prawdziwych, a ile przerysowanych, trzeba przyznać, że ich życie wiary było bardzo radykalne oraz bezkompromisowe i właśnie dzisiaj potrzeba takich chrześcijan- radykalnych i bezkompromisowych, którzy nie chcą układać się ze światem i szatanem. Nie licz, Drogi Czytelniku, że coś zwojujesz będąc letnim, umiarkowanym, poprawnym politycznie i grzecznym katolikiem. Gwarantuję Ci, że świat zaraz przeciągnie Cię na swoją stronę. Dziś są takie czasy, że tylko ludzie w 100% oddani Jezusowi są w stanie coś zwojować, są widoczni, pozwalają innym chociaż na moment zastanowić się nad sobą.
Pewnie w głowie rodzi Ci się teraz pytanie, czy jest sens stawać się takim europejskim, współczesnym ojcem pustyni, pewnie boisz się, że zostaniesz wyśmiany, wykluczony itd.? Tak pewnie będzie, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jeśli jednak prześledzimy historię Kościoła, to okazuje się, że grupa tych wariatów, którzy prowadzili dziwny tryb życia na pustyniach, stała się zaczynem życia monastycznego. W tym momencie nie trzeba już mówić, jakie były jego owoce zarówno duchowe jak i jakie korzyści życie zakonne przyniosło cywilizacji. Dziś Ty jesteś wezwany, Drogi Czytelniku, aby stać się wariatem oddanym Jezusowi. Będą się z Ciebie śmiali i wytykali palcami, ale jestem pewien, że Twoje „tak” powiedziane Jezusowi przyniesie wiele korzyści nie tylko Tobie, ale i innym.
Jezus przebywał na pustyni, potem poszli tam ojcowie, a teraz czas na nas. To wyjście na pustynię może na pierwszy rzut oka wydawać się ucieczką od świata, problemów i wyzwań, które stoją przed nami, ale tak nie jest. Pustynia to nie azyl, to miejsce walki, miejsce konfrontacji, stanięcia w prawdzie, a przede wszystkim- paradoksalnie- miejsce spotkania. Do napisania w Środę Popielcową i w drogę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz