Mk 1,12-15
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.
Po co mam wychodzić na pustynię? Żeby upaść? Jezus była kuszony na pustyni i wytrwał, ale On jest Bogiem, więc jakże mogło być inaczej. A ja? Przecież zaraz pogrążę się w grzechu, totalnie upadnę. Jaki jest sens iść na pustynię? Dopiero na pustyni jesteśmy w stanie być sobą, możemy w prawdzie stanąć przed Bogiem. Nie ma tam z nami wszystkich zagłuszaczy (telefon, muzyka, telewizja) i środków dopingujących (alkohol, papierosy, imprezy), jesteśmy tylko my- ludzie z krwi i kości oraz Bóg. Celem wyjścia na pustynię nie jest to, żeby upaść, żeby zdołować się własną nicością, nie chodzi też o to, by przylepić sobie etykietkę „grzesznik”. Celem jest poznanie samego siebie, sprawdzenie gdzie jestem na mojej drodze duchowej, jakie jest moje życie, moje relacje z Bogiem i drugim człowiekiem.
Trzeba przejść przez pustynię i przebywać na niej, aby otrzymać łaskę Bożą. Tu człowiek ogołaca się ze wszystkiego, tu wypędza z siebie wszystko, co nie jest Bogiem
(Karol de Foucauld, „Mądrość pustyni”).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz