sobota, 21 lutego 2015

IV dzień Wielkiego Postu

Mk 8,24 - 9,1
Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.
Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?
Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”.
Mówił także do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”.

„Zaprzeć się samego siebie”- przedwczoraj w Ewangelii padły te słowa i dziś znów obijają się nam o uszy. Co to znaczy „zaprzeć się samego siebie”? Odpowiedzi udzielił swego czasu św. Jan Paweł II w orędziu na XVI Światowy Dzień Pokoju: „Zaprzeć się samego siebie oznacza wyrzec się swoich planów, często ograniczonych i małostkowych, aby przyjąć ten Boży: to droga nawrócenia, nieodzowna dla życia chrześcijańskiego, która apostoła Pawła doprowadziła do stwierdzenia: >>Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus<< (Ga 2,20)”. Ojcowie pustyni, którzy towarzyszą nam w wielkopostnej wędrówce, są doskonałym, bardzo radykalnym przykładem zaparcia się samego siebie. Porzucali wszystko i szli na pustynię, czyli po ludzku mówiąc- nigdzie. Czy my nie stajemy często przed koniecznością podjęcia równie radykalnej decyzji jak oni? Spędzenie dnia bez telefonu komórkowego czy telewizji, rezygnacja z kariery, aby opiekować się chorym członkiem rodziny, rezygnacja z ukochanego hobby, by móc choć trochę czasu poświęcić rodzinie, przeznaczenie chwili czasu na modlitwę. Czasem wydaje się, że łatwiej byłoby udać się na prawdziwą pustynię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz